Wariacje
Dawno, dawno temu żyła sobie mała dziewczynka, która bardzo tęskniła za swoim tatusiem...– tak powinna była rozpocząć się baśń Michała Wilczaka. Jednak jego sztuka – Ostatni Tatuś – porusza temat współczesny, dlatego też ta typowa bajkowa konstrukcja musi zostać tu całkowicie odrzucona. W wykreowanym przez aktorów barwnym świecie brakuje miłości taty, który całe dnie spędza poza domem zajęty pracą, a kiedy zmęczony wraca do rodziny, nie ma czasu na zabawę z córką. Taki dylemat przeżywa Ania, mieszkająca z rodzicami w Warszawie.
O czym jest ta sztuka? Tato pracoholik próbuje rekompensować dziecku stracony czas poprzez kupowanie prezentów. Pewnego grudniowego dnia ofiarował dziewczynce misia. Ona widząc pluszaka, jest po raz kolejny rozczarowana. Chciała przecież dostać pieska na święta. Tatuś znowu ją zawiódł. Przy kolejnej okazji kupuje Ani lalkę Barbie. Mała jest nią oczarowana, chociaż jej nowa różowa koleżanka nie potrafi rozwiązywać zadań z geografii, podobnie jak Azor – jej miś. Może się wydawać, że ta trójka to całkowicie niezgrana ekipa, ale w trudnych sytuacjach, z jakimi muszą się zmierzyć, potrafią być naprawdę wspaniałymi przyjaciółmi. Co doprowadziło do tego, że się zaprzyjaźnili? Była to straszna intryga Księżniczki Bladej, która porywała i więziła w swoim Kryształowym Pałacu wszystkich zapracowanych tatusiów. Nieszczęśliwym wypadkiem i tatuś Ani został tam uwięziony.
Głupiutka lalka, brzuchaty misiu i rudowłosa Ania wyruszają w pełną nieznanych i niebezpiecznych przygód podróż, by odzyskać utraconego tatusia. Jeszcze w domu szukają rad u Wróżki, która nabija wszystkich w butelkę i u bardzo Mądrej Książki, jednak żadna z tych postaci nie potrafi jednoznacznie wskazać drogi do Kryształowego Pałacu. A kto im pomógł? Może Krwawy Zenek, Alex von Bingo, Trzej Tenorzy, a może Syrenka? I co z tą historią ma wspólnego Siwy Tramwaj, Wielkie Czarne Ptaszysko i Gadająca Kałuża? Tego dowiesz się, oglądając spektakl Ostatni Tatuś. Mogę zdradzić tylko, że to historia z happy endem i prawie wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. No właśnie, prawie wszyscy...
Jaka jest ta sztuka? Bardzo bajkowa, miejscami komiksowa, zabawna, ale przede wszystkim dla dzieci. Poucza, bawi i zadziwia piękną scenografią, dlatego naprawdę warto ją zobaczyć. Szczególnie polecam najmłodszym widzom.
Katarzyna Lebiedzińska
kalendarz
Nowi Wariarci
reAKTOR (Teatr/) Urszula Ciołkowska (Galeria/Grafika) Aleksandra Paprota (Literatura/Proza) Maciej Dobrzański (Literatura/Poezja) Bartosz Sadliński (Literatura/Poezja) Agnieszka Wieja-Zaremba (Galeria/Fotografia) Krzysztof Opieka (Galeria/Rysunek)Partnerzy









